Spełnione marzenia - czy je dostrzegasz?

19.3.16




Marzenie - jak dla mnie, to brzmi DUMNIE. Nie wydawało Ci się kiedyś, że Twoje marzenie nie jest tak fajne i wyszukane jak innych? Domek na plaży na rajskiej wyspie, praca z delfinami, wejście na szczyt Mount Everest, własny samolot a najlepiej lotnisko i co tam jeszcze. Wszystkie Twoje marzenia przy tym jakieś takie nie warte wspomnienia. Nie masz tak? Moje marzenia kiedyś zdawały mi się tak nieznaczące, że nawet nie mówiłam o nich głośno. Nawet do siebie. Co wtedy się dzieje? Wtedy łatwo przeoczyć moment, w którym się spełniają.

W codziennym biegu nie zauważałam, że moje małe i większe marzenia spełniają się powoli jedno po drugim, a ja przeoczyłam moment, w którym się to stało.

PO CO MI MARZENIA

Marzenia nie są po to, żeby zaimponować innym. Są po to, żebyś kiedyś powiedział - fajne mam to życie, przynosi mi radość. Nie na koniec Twojej drogi, bo nie masz pojęcia jak długa ona będzie. Dziś. 

Czasem świadomie dążymy tylko do wielkich rzeczy, czekamy na odpowiedni moment, trzymamy najfajniejsze filiżanki tylko dla gości, zakładamy ciuchy na specjalną okazję. A czy dziś nie jest ta specjalna okazja? Zasługujesz na to, żeby dzisiaj, w zwykły dzień zrobić coś co jest zarezerwowane zazwyczaj na specjalną okazję, dla gości, tylko do zdjęcia na instagrama, na pokaz...

Szczerze mówiąc zazwyczaj, gdy słyszałam tego typu stwierdzenia kiwałam głową i machałam na to ręką. Bez przesady - oczywiście każdy dzień jest ważny, ale kto normalny ma czas na tzw. celebrowanie codzienności. Nie wynikało to z mojej arogancji wobec życia, bo znam jego wartość, strata czegoś czy kogoś ważnego również mnie dotknęła, więc doceniam to co mam. Jednak namawianie do traktowania każdego dnia jako pięknego święta wydawało mi się podejściem nieco oderwanym od rzeczywistości. Teraz myślę, że warto uważniej patrzeć na to co dzieje się każdego dnia. Zwracać uwagę na to jak tworzymy sobie swoja własną rzeczywistość. Bo to od nas ona zależy. To nie świat zewnętrzny i inni ludzie są źródłem szczęścia, a my sami. 



Daje do myślenia? To chyba jest tak, że do pewnych rzeczy się dojrzewa, kolejne przeżyte sytuacje powodują zmianę podejścia. Coś co kiedyś było wyświechtanym sloganem dzisiaj jest zdaniem, które mówisz sobie każdego dnia - bo daje Ci zwyczajnie energię i napędza do działania. Czy nie o to chodzi?

Patrzysz na osoby które osiągnęły sukces, Twoje autorytety, osoby znane i myślisz jak fajnie mają. Dzień zaczynają od kieliszka szampana. Mają swoje sposoby, aby pozytywnie zacząć dzień. Cieszą się każdym dniem, spełniają się. Nawet pośród codziennej rutyny jest miejsce na małe przyjemności, albo realizację kolejnych kroków do celu. Powoli, pomału.

TEORIA PRZYCIĄGANIA I TEORIA DMUCHAWCA

Jeśli czegoś chcesz, to to się zadzieje. Teoria przyciągania mówi, że przyciągasz to o czym myślisz. Mam też swoją teorię - teorię dmuchawca. Dmuchawiec zawsze był dla mnie wizualizacją myśli i marzeń. Wysłane w świat myśli mogą "trafić na odpowiedni grunt i wykiełkować". Jeśli dzielisz się ze światem swoimi pragnieniami, marzeniami, celami to prędzej czy później na Twojej drodze stanie ktoś, kto pomoże Ci w ich realizacji. Mogę wskazać kilka, jak nie kilkanaście takich przykładów z mojego życia. Oczywiście jeśli postanowisz siedzieć i czekać na cud - nie masz na co liczyć. Połącz działanie z myśleniem i wiarą, że w końcu się uda. 

Bądź otwarty na świat, na otoczenia, na ludzi wokół. Sam pomagaj realizować czyjeś marzenia - bo warto. Bo czy to nie jest jeden z powodów dla których żyjemy? :)

Poza tym - marzenie pobudza aktywność mózgu. Warto więc puścić wodze wyobraźni i zatopić się myślach - chociażby dla treningu mózgu ;)

___________

Co myślisz na ten temat? Masz swoje własne przykłady na działanie teorii przyciągania albo teorii dmuchawca? :) 



Zobacz również

0 komentarze

Polecane posty

Polub One Step Closer na FB